czwartek, 26 grudnia 2013

Jacek Malczewski. „Autoportret w białym stroju”

Ile Jacek Malczewski namalował autoportretów? Tego nie wiem i wątpię, aby ktoś je policzył. Jedno jest pewne, że przynajmniej w dziejach sztuki polskiej nikt nawet się do niego w tej materii nie zbliżył. Narcyz, można powiedzieć.

Zresztą w owych czasach o taką skłonność go podejrzewano, a także o egotyzm i megalomanię. W kabarecie „Zielony Balonik” działającym w Jamie Michalika wystawiono nawet kuplet do słów Jacka Symbolewskiego, w którym wyśmiewano się z tych różnych wyglądów malarza. Oto fragment:

Wikipedia - Wolne zasoby
...Raz po razu zmieniam stan,
To w pirogu, to znów bez,
To profesor, to znów pan.
Na Zwierzyńcu czy też w Tyńcu,
Husarz, dziwka, krowa, chłop,
Wszędzie golę me symbole,
A ty zgaduj alboś czop! (bis)
Czy to sierść, czy to frak.
Zawsze poznać zacny stan,
Czy to strój jest, czy stroju brak,
Zawsze jestem grecki Pan.
To w sweterze przy panterze,
To z ogonem, to znów bez;
To ze skrzypką, to znów z rybką,
Zgadnij, bracie, kto to jest?

Jak już urzekł mnie któryś z tej niezliczonej liczby autoportretów Jacka Malczewskiego, to właśnie ten. Autoportret w białym stroju zapewne dla każdego odbiorcy jest jakiś „inny”, wyróżniający się i na pewno od razu rzucający w oczy, ot choćby dzięki czapce, którą malarz ma na głowie. Jest to nakrycie głowy kucharza, co interpretuje się jako element autoironii, a także ma zmierzać do nawiązania ironicznego dialogu z publicznością. Oddajmy teraz głos znawcy tematu, Wacławie Milewskiej, która opisując dzieło na stronie Muzeum Narodowego w Krakowie, zauważa, że obraz, jak wszystkie dzieła symbolistyczne, nie poddaje się jednoznacznej interpretacji, można jedynie próbować odczytać jego znaczenie. Wizerunek, rozpatrywany na tle innych portretów artysty, w których przedstawiał się w różnych wcieleniach, zwraca uwagę połączeniem męskich i kobiecych, ludowych i szlacheckich oraz całkiem fantazyjnych elementów stroju, a także metaforyką użytych barw. Połączenie opozycyjnych wyróżników ubioru, traktowanego jako materialny znak osobowości, oznaczać może poczucie osiągnięcia przez artystę w postępie rozwoju własnego ducha androgynicznej pełni.
Obraz na wystawie w Kamienicy Szołayskich

Oglądając autoportrety Malczewskiego zauważa się, że artysta przedstawia wszędzie siebie z twarzą niezmienną w swoim wyrazie, skupionego na widzu i niejako nachalnie w odbiorę wpatrującego się.
Przed Muzeum Narodowym w Warszawie
Niezależnie w jakim układzie się pojawia, co ma założone na głowę, w cokolwiek jest ubrany, ta jego twarz zawsze jest „zastygła na kształt maski”. Zapewne ta „miłość własna”, zamiłowanie artysty do tworzenia tak dużej ilości autoportretów, miało także wpływ na to, oczywiście poza innymi ważnymi przymiotami, że jest on uważany za jednego z najwybitniejszych, a także najbardziej znanych polskich malarzy. Na potwierdzenie tych słów mam następujące, osobiste wspomnienie. Muzeum Narodowe w Warszawie w okresie 4 grudnia 2009 – 21 lutego 2010 r. zorganizowało wielką wystawę zatytułowaną Moje życie. Jacek Malczewski i jego dzieła. Ekspozycja pierwotnie miała zakończyć się 7 lutego, ale z uwagi na wielkie zainteresowanie przedłużono ją o 2 tygodnie. Ja byłem tam 31 stycznia, już w godzinach porannych. Tak długiej kolejki, sięgającej wejścia na dziedziniec przy Alejach Jerozolimskich, od czasów komuny nie widziałem nigdzie.

Autoportret w białym stroju na co dzień jest prezentowany w Muzeum Narodowym w Krakowie – Gmach Główny. Obecnie, do dnia 2 marca 2014 eksponowany jest na wystawie Zawsze Młoda! Polska sztuka około 1900, w Kamienicy Szołayskich – Muzeum Wyspiańskiego.

Autoportret w białym stroju, 1914 rok
technika/materiał: farba olejna, płótno
wymiary: 93 cm × 78 cm

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz