czwartek, 6 kwietnia 2017

O „cudownie” odzyskanym obrazie Maksymiliana Gierymskiego

22 marca b.r. główne polskie media podały „sensacyjną” wiadomość. Otóż odnaleziono zaginiony w czasie II wojny światowej obraz starszego z barci Gierymskich, pt.: "Patrol Polski w 1830 roku".


Informacja ta brzmiała mniej więcej wszędzie tak samo. My zacytujemy tę ze strony internetowej TV Polsat News: „Funkcjonariusze wydziału kryminalnego Komendy Stołecznej Policji wspólnie z przedstawicielami Wydziału Strat Wojennych Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w jednym z domów aukcyjnych w Warszawie odnaleźli i zabezpieczyli obraz Maksymiliana Gierymskiego "Patrol Polski 1830 roku" namalowany w 1869 roku. Dzieło zostało utracone w czasie II wojny światowej i figuruje w Bazie Strat Wojennych Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Według wstępnej weryfikacji dokonanej przez ekspertów z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego bezpośrednio po zabezpieczeniu obrazu wynika, że obraz jest oryginalny i tożsamy z obrazem utraconym w wyniku II wojny światowej”.

Byłaby to rzeczywiście sensacja, gdyby nie pewne fakty, które zaraz po przeczytaniu tej informacji spróbowałem ustalić, jako osoba zainteresowana malarstwem polskim. Zajęło mi to zapewne kwadrans, tyle potrzeba było, aby przejrzeć zasoby internetowe. Otóż na portalu jednego z większych polskich domów aukcyjnych znajduje się opis tego dzieła, które... w 2008 roku zostało wystawione na legalną licytację. Czytamy tam m.in. „Patrol polski w 1830 roku długo uchodził za obraz bezpowrotnie utracony w czasie II wojny i tak też określany był w powojennych opracowaniach (por. m.in. Straty wojenne... 1999 i 2007). Jego pojawienie się w 1999 uznano za wydarzenie.(...) W 1927 został kupiony w Wiedniu przez warszawskiego antykwariusza Abe Gutnajera, a następnie znalazł się w zbiorach Apolinarego Przybylskiego w Warszawie (lata 1927-1939)”.

Wiemy, że ten warszawski kolekcjoner w czasie powstania warszawskiego zakopał swoje bogate zbiory dla ich zabezpieczenia w różnych miejscach, a po wojnie niestety nic nie odnalazł. Dalej w opisie tego obrazu sporządzonego przez dom aukcyjny znajdujemy to, co najbardziej interesujące z punktu widzenia jego „sensacyjnego odnalezienia”. Cyt.: „W okresie od I 2000 do IV 2008 znajdował się (ów obraz - przyp. mój) w Muzeum Narodowym w Warszawie (depozyt prywatny; nr 3281)”. Tak więc losy obrazu od 1944 roku do roku ok. 2000 były nieznane. Później, przez kilka lat wisiał zapewne na ścianie wystawowej Muzeum Narodowego w Warszawie, bo jego właściciel oddał go tam w depozyt. Czyżby nikomu nie przyszło do głowy sprawdzić jego pochodzenia? Zapewne nie. Później, po odebraniu dzieła z depozytu, tak chyba było, jego właściciel wystawił go na legalną aukcję i całkiem legalnie sprzedał za 460 tysięcy zł (cena wywoławcza - 180 tys. zł). Obecnie, na to wygląda, nowy właściciel chciał go także legalnie sprzedać, a właściwe służby ustaliły, że jednak jest to działo poszukiwane i znajduje się w polskim Katalogu strat wojennych. I bardzo dobrze. Zachodzi tylko pytanie, dlaczego nie zareagowano w 2008 roku, kiedy publicznie był wystawiony na aukcję, lub gdy spokojnie eksponowany był w muzeum? Zapewne przeoczono ten fakt, co przecież może się zdarzyć. Ale chyba teraz nie powinno się z „odnalezienia” obrazu robić wielkiego sukcesu, bo jako państwo narażamy się na śmieszność, zważywszy na powyższe fakty.

Foto obrazu pochodzi ze strony internetowej agraart.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz